Myślenie – Hanna Arendt | FRAGMENTY

Dzisiaj pierwszy post z nowej serii, którą miałam zacząć już dawno temu. Będą cytaty z książek. Tak na sucho, bez mojego komentarza. Sam dobór cytatów już daje cząstkę Stelli, więc mogę je tutaj wrzucić. Filozofia, Hannah Arendt i jej Myślenie. Kobiety też myślą. Serio.

Abyśmy mogli pomyśleć o kimś, musi on być nieobecny. Tak długo, jak długo jest z nami, nie możemy myśleć o nim ani go sobie wyobrażać, gdyż myślenie zawsze zawiera przypominanie; każda myśl jest, mówiąc ściśle, myślą o czymś wcześniejszym. Może się oczywiście zdarzyć, że zaczynamy myśleć o osobie lub rzeczy jeszcze obecnej, wtedy jednak usuwamy się z otoczenia i postępujemy, jakbyśmy byli już nieobecni.

 

Tak więc myślenie jest „nie w porządku” nie dlatego tylko, że zatrzymuje wszystkie inne rodzaje aktywności niezbędne dla życia i przeżycia, lecz ponieważ odwraca zwykłą relację: to, co jest blisko i pojawia się bezpośrednio naszym zmysłom, staje się dalekie, natomiast to, co odległe, jest rzeczywiście obecne. Myśląc nie znajduję się tu, gdzie rzeczywiście się znajduję: jestem otoczony nie przez obiekty zmysłowe, lecz przez obrazy, które są dla innych niewidoczne. […] Myślenie unicestwia czasowe i przestrzenne odległości. Mogę antycypować przyszłość, myśleć o niej, jakby była już obecna, i mogę pamiętać przeszłość, jakby jeszcze nie zniknęła.

 

Gdyż skoro tylko raz ktoś zagłębi się w czyste myślenie, to żyje w zupełnej samotności, jak gdyby nie ludzie, lecz jeden człowiek  był jedynym mieszkańcem ziemi.

 

Śmierć jest boska, jest dobrodziejstwem dla filozofa, gdyż rozrywa jedność duszy i ciała, a więc uwalnia od bólu cielesnego i od przyjemności, czyli od obu rzeczy, które utrudniają aktywność myślową, tak jak świadomość organów utrudnia ich prawidłowe funkcjonowanie.
Gdy każdy podąża bezmyślnie za tym, co robią inni i w co wierzą wszyscy, to ci, którzy myślą, są wyciągani ze swoich kryjówek, gdyż ich odmowa uczestnictwa w powszechności staje się wtedy rodzajem działania.
 
To, co jest pomyślane, jest, a to, co jest, jest tylko o tyle, o ile jest pomyślane.
Charakterystyczne dla ludzi nikczemnych jest skłócenie ze sobą, a dla złych unikanie własnego towarzystwa; ich dusza jest zbuntowana przeciw sobie samej. Jaki rodzaj dialogu można prowadzić ze sobą, gdy dusza nie jest w stanie harmonii ze sobą?

 

Stan egzystencjalny, w którym sam sobie dotrzymuję towarzystwa, nazywam samotnością i odróżniam go od osamotnienia, w którym również jestem sam, lecz brak w nim oprócz towarzystwa innych także mego własnego towarzystwa. To tylko w osamotnieniu czuję się pozbawiony ludzi i tylko ostra świadomość takiego pozbawienia i istnienia naprawdę w pojedynkę, jak to się zdarza może tylko w szaleństwie i we śnie, jest okropnością nie do wytrzymania.
Życie bez myślenia jest możliwe; traci jednak wtedy swą własną istotę – jest nie tylko bez znaczenia, jest nie w pełni żywe. Niemyślący ludzie są jak lunatycy.
Sprawa myślenia jest jak tkanina Penelopy: pruje się każdego ranka to, co utkało się poprzedniej nocy. Gdyż potrzeba myślenia nie może być nigdy uciszona przez rzekomo ostateczne intuicje „mądrych ludzi”; może być ona zaspokojona jedynie przez samo myślenie, a myśli, jakie miałem wczoraj, zaspokoją tę potrzebę dziś tylko w tym stopniu, w jakim chcę i w jakim posiadam zdolność przemyślenia ich na nowo.
Jest więcej niż prawdopodobne, że gdyby ludzie utracili pragnienie sensu, które nazywamy myśleniem, i gdyby zaprzestali zadawania pytań nie mających odpowiedzi, to utraciliby nie tylko zdolność wytwarzania tych rzeczy myślowych, które nazywamy dziełami sztuki, lecz również utraciliby zdolność zadawania pytań rozstrzygalnych, na których opiera się wszelka cywilizacja.
Intelekt ujmuje to, co jest dane w zmysłach, natomiast rozum pragnie zrozumieć sens.
Umysł jest zasadniczo różny od duszy, która jest główną jego konkurentką do rządów nad naszym wewnętrznym, niewidocznym życiem. Dusza, czyli miejsce, gdzie powstają nasze namiętności – uczucia czy emocje – jest bardziej lub mniej chaotycznym falowaniem zdarzeń, które nie tyle powodujemy, co raczej cierpimy, i które w przypadku wielkiej intensywności mogą nas całkowicie ogarnąć, jak to się dzieje z bólem czy przyjemnością.
W przeciwieństwie do materii nieożywionej istoty żywe są czymś więcej niż tylko zjawiskami. Życie odznacza się potrzebą samopokazania, która odpowiada faktowi naszej zjawiskowości. Żywe istoty pojawiają się jak aktorzy na scenie. Scena jest czymś wspólnym dla wszystkiego, co żyje, choć wydaje się inna dla każdego gatunku i każdego indywiduum.
Każda pojawiająca się rzecz wymaga w związku ze swą zjawiskową naturą pewnego rodzaju udawania, które może, choć nie musi, coś ukrywać lub zniekształcać.
I tak jak aktor zależy od sceny, innych aktorów – i widzów, tak samo żywa istota zależy od świata pojawiającego się jako miejsce jej zjawienia się, od współtowarzyszy grających razem z nią i od obserwatorów, aby zostać uznaną i rozpoznaną w swej egzystencji.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

1 589 komentarzy “Myślenie – Hanna Arendt | FRAGMENTY”